Twórczość literacka myśliwych okręgu szczecińskiego

     Wiersze Kol. Andrzeja Pyrczka członka KŁ. Bór w Szczecinie

Rycerze kniei


Pełno byczych śladów, już po całym lesie. 
Szukają już łaniek - blisko miesiąc wrzesień. 
Dla jeleni wrzesień, miesiącem miłości. 
Tak jak w ludziach w maju, szał miłości gości.

Rykiem stęsknionym byków zapełnia się las. 
W lesie mgłą ubranym - trwa bitewny trzask. 
To rycerze kniei, tłuką się wieńcami. 
A las cały tętni, byczymi głosami.


Tenorem śpiewają w lesie organiści. 
Barytonem grają byczy optymiści.
Co nadzieję mają spotkać się z łaniami.
Boją się jednakże pana nad kniejami.

Jego bas głęboki, jak grom w las uderza.
Kiedy z chmarą swoją, wolno las przemierza.
Piżmowym zapachem las cały przetkany.
W welony pajęczyn cudownie ubrany.

Andrzej Pyrczek
Szczecin, dnia 8 sierpnia 2017 r.


Sowa


Pewna bardzo mądra sowa,
co w dębie starym mieszkała,
do porady wciąż gotowa,
rad zwierzętom udzielała. 

Łani radziła jak ciele, 
na byczka wychować dobrze.
Gdzie dziupli na gniazda wiele, 
radziła sikorze modrej. 

Kiedy zaś radziła myszy, 
gdzie ziaren na trawie mrowie, 
udała, że jej nie słyszy, 
zjadła ją nie mrużąc powiek. 

A że ciemno wtedy było, 
nikt nie widział czynu sowy, 
źle dla myszy się skończyło, 
wszystkie troski ma już z głowy.

Sowa nadal wszystkim radzi, 
spraw bez liku rozwiązując, 
mocnym radą często kadzi, 
słabszych w nocy konsumując. 




Szczecin, dnia 2005-09-17
Andrzej Pyrczek


Myszołów


Na wysokim niebie, 
myszołów zakwilił. 
Nagle spłynął z nieba 
ku samiutkiej ziemi. 

Skrzydła rozłożone
szeroko do lotu. 
Do łowów na ziemi 
jest myszołów gotów.

Wypatrzył z wysoka 
pośród traw zielonych, 
myszy grupę całą 
mocno rozbawionych.

Uderzył z wysoka, 
jak piorun szponami, 
uderzył i znowu 
jest gdzieś pod chmarami.

W zaciśniętym szponie, 
myszka wisi mała, 
gdyż karmą dla piskląt, 
mysz właśnie została.

Natura stworzyła 
łańcuch życia cały.
Ziarnko traw początkiem, 
końcem ptak wspaniały.



Szczecin, dnia 2005-09-23
Andrzej Pyrczek


 

Chytrość lisa?


Spotkał lis zająca na oziminie, 
Rozmowę zaczął o ciężkiej zimie, 
czy jeszcze długo śnieżek poleży, 
zając zaś myślał jak wyjść z obieży.

Myślał zajączek jak zmylić lisa, 
jak umknąć śmierci i przeżyć dzisiaj.
Lis pewny swego myślał o chwili,
kiedy zająca mową swą zmyli.

Już ślinkę słodką w gardle przełykał, 
kiedy zajączek polem umykał. 
Nie zauważył lis tego wcale, 
że zając biegnie dalej i dalej. 

W tym miejscu postaw sobie pytanie, 
kto najchytrzejszym zwierzem zostanie. 
Czy lis co znany jest z swej chytrości, 
czy zając znany ze swej szybkości. 

 

 

Szczecin, dnia 2005-09-03
Andrzej Pyrczek 

 

Cudowna zieleń


Wiosny przepięknej cudowna zieleń,
ma w maju ciepłym tysiące wcieleń.
Zielone łąki ubrane kwieciem,
na ścianie lasu różnie się plecie.
Bledziutka zieleń brzozowych liści,
zdobi sosnowych igiełek kiście.
Buki w świeżutkie liście ubrane,
całe ptakami są rozśpiewane.
W dole zawilce, przylaszczek łany,
a ponad nimi las rozśpiewany.
Więc nie bądź smutny mój miły panie,
lato przed nami, więc czekaj na nie.
Wtedy znów zieleń pięknie się zmieni,
kiedy zbliżymy się do jesieni.
Najpierw na złote liście się zmienią,
później się całe pięknie zrumienią.
Aż wreszcie psotny wietrzyk jesienny
rozsiewa liście pod niebem ciemnym.
Później po ziemi kolorem sieje,
aż ziemia cała nam wypięknieje.
Jedynie drzewa już dziś bezlistne,
czekają zimy śniegiem puszystej.
I kiedy słońce wiosną bieg zmieni,
znów cała ziemia się zazieleni.



Szczecin, dnia 9 maja 2003 r. 
Andrzej Pyrczek

 


 

Kto za żonę, kogo ma?

Czy sarna to żona pana jelenia?
Wątpliwości żadnej nie ma.
Przecież byk ma żonę łanię,
naprawdę ja tutaj nie kłamię.

Byk, co wieniec piękny nosił,
łanię do ślubu zaprosił.
Ślub zaś odbył się w niedzielę.
Urodziło im się cielę.

Sarna chociaż całkiem mała,
byka za męża nie chciała,
bo rogacz za nią wciąż chodził,
ona ciągle go zaś zwodzi.

W sierpniu gody obchodzili,
w zbożu i na łące byli.
Później w czerwcu, chyba w piątek,
przyszło na świat moc koźlątek.

Teraz każdy chyba wie,
czyją żoną sarna jest.
Czyją zaś małżonką łania,
tak przyroda mówi sama.


Gryfino, dnia 2005-02-08
Andrzej Pyrczek

 

Myśliwska prawda

Siedzą nemrodzi grzejąc swe kości,
Wspominki czyniąc z dawnych swych łowów,
Słuchają młodzi pełni zazdrości,
Obdarowanych przez leśnych bogów.

Prawda czasami bywa wręcz inna,
Bo pamięć często nam figle płata,
Po wielu latach sprawa wręcz dziwna
Pozyskaliśmy sto dziczych watach.

W rzeczywistości dziczek był jeden,
Byczek i łania, może i cielę,
Można uwierzyć też w saren siedem,
Ale sto watach, to już za wiele.

Dla młodych łowców ważna rzecz taka,
Historie starszych znać warto czasem,
Jednak ważniejszym z prawdą się bratać,
Wtedy wspanialsze spotkania z lasem.


Szczecin, Walne Zebranie, dnia 2000-10-15.


 

Rykowisko

Po zasnutej mgłą uprawie,
echo ryk jelenia niesie,
by zaniknąć gdzieś przy Drawie.
Puszcza rezonuje cała
granie powtarzając w dali
chmara łań przy nim wspaniała,
podnieca jego rywali.

Mocny musi być król puszczy,
co panuje w buków cieniu,
tam gdzie mieszka stary puszczyk
przy srebrzącym się strumieniu.
Organistów cała chmara
rykiem smutno popłakuje,
wie jednakże łania stara,
kto nad Drawą tu panuje.

Rykowisko jest wspaniałe,
łowców w borze cały tłum,
zasłuchani w piękne granie
chcą wyciszyć wiatru szum.
Chcą przechytrzyć lasu króla,
co rykiem swą władzę głosi,
szczęście, że czasami kula,
rozpryśnie się w srebrnej rosie.
I gdy przyjdzie nowy wrzesień,
znów staniemy zasłuchani,
sprawdzając czy znów się niesie
ryk wspaniały nad bukami.


Bierzwnik, dnia 21 września 2001 r.
Andrzej Pyrczek

 

Rogacz

Przy sędziwej olszy, pośród traw wysokich, 
pokazał się rogacz, kozioł bystrooki. 
Kręci się leniwie pomiędzy chwastami, 
tutaj skubnie listek, tam bodnie różkami.
Połamał już olszy kilka drzewek młodych, 
widać jeszcze na nim chęć pełnej swobody. 
Nie boi się wcale wychodzić na słońce, 
kiedy jeszcze głośny ptaki dają koncert. 
Nabierze rozwagi za roczek być może, 
jeśli go myśliwy strzałem nie położy. 
Tymczasem po łące raźno sobie gania, 
pędząc konkurentów za skraj panowania. 
Pewnie marzy sobie o kozie rudawej, 
która żyje obok na łące złotawej. 
Rudą śliczną suknię nosi jego luba, 
o piękności kozy powiadają cuda. 
Koźlęta wspaniałe prowadzi po łące, 
skubią traw listeczki i zioła pachnące. 
Nemrod rozmarzony na ambonie siadł, 
cudny i wspaniały jest nasz leśny świat. 



 

 


Nowogard, dnia 12 lipca 2005 r.
Andrzej Pyrczek 




"Rogacz"


Na leśnej porębie, schowanej gdzieś w puszczy, 
przy sękatym dębie, tam gdzie mieszka puszczyk.
Żyje sobie saren, rodzinka wesoła.
koźlę skacząc z czarem, rodziców swych wola.
więc z miodnika obok patrząc czujnie wokół
wysuwa się kozioł jest bystry jak sokół.
Za nim zza sosenek, wychyla się koza,
przeskoczyła pieniek, obok rośnie łoża.
pyszczkiem skubie liście, suknia na niej ruda,
śliczna oczywiście, żona kozła cudna.
W parostki wspaniale, rogacz wystrojony,
znany w puszczy całej oręż ten obronny.
Długo piękny rogacz w puszczy tej był znany,
aż po polowaniu przyozdobił ścianę.



(Andrzej Pyrczek, 1999)

 

 

"Polowanie”  


Siedzi w człowieku głęboko  
Od wieków zakodowana  
Schowana w nim bardzo głęboko  
Ochota do Polowania.  
Za serce chwyta psów granie,  
Aż w gardle zatyka nam dech,
Gdy trąbki usłyszysz granie  
Płuca pracują jak miech.  
Dzwonią psie głosy po lesie,
Grają melodię łowiecką,  
Echo się niesie po lesie,  
Myśliwy się cieszy jak dziecko.  
Nieważna ucieczka zwierza,  
Nieważny jest łowów wynik,  
Cudnie się serce nam zwierza,  
Nie każdy myśliwy to cynik.  

 (A. Pyrczek, 2000 )  

 

 


Wrześniowa impresja


Wrzesień już się nam ochłodził,
opar na bagnami wisi.
Byki ryczeć już zaczęły.
My stoimy zasłuchani w ciszy.

Ględzi w trzcinach stara łania,
cielę bryka pośród trawy.
Mgła osłania tu jelenie,
gdzie miłosne gry, zabawy.

Drażnią organistów łkania.
Ryknął gromko władca chmary.
Chłystów tłum wokoło gania,
gdy natura czyni czary.

Ponad lasem ryk się niesie.
Pająk muchę złowił w sieci.
Cudny jest nasz złoty wrzesień.
Słońce w rosie iskry nieci.

Szczecin, 2008-09-17
Andrzej Pyrczek

Język łowiecki 


Język łowiecki ma swe sekrety, 
nie zna ich w mieście byle cieć. 
Jeśli w gazecie o nim piszecie, 
musicie wiedzę o nim mieć. 

Pięknie używał go Nowakowski , 
kiedy to w "Głosie" pisywał wiersze. 
Dziś zapomniane Jego działania, 
warto więc podjąć działania szersze.

Oto wykładnia łowieckich słówek: 
- kuropatw zimą spotykasz stadka, 
- zające często parami chodzą, 
- siuta, to sarnich koźląt matka, 
- kozy koźlęta zaś wiosną rodzą. 

- Zimą na śniegu trop robi wróbel, 
- sarny stadami po polach chodzą. 
A stado saren to zwie się "RUDEL". 
W "Kurierze" czytam "TUDEL" ze zgrozą.

Więc by pomyłek mniej trochę było, 
wyjaśniam dalej dalsze terminy: 
- dzikom w watahach dobrze się żyło, 
kiedy pod śniegiem są oziminy. 

A w dawnych latach w szczecińskich lasach, 
w watahach żyły puszczańskie wilki. 
Na dębie rosną liście zielone, 
sosnowe liście zaś zwą się szpilki.

- Jeleni stado to chmara przecież, 
żubry też w puszczach tworzą stada.
Chyba już teraz wszyscy wiecie, 
nie będę dzisiaj więcej gadał. 

Andrzej Pyrczek
Szczecin, dnia 26 luty 2010 roku


 

 

 

                         [Do góry]