Kultura i tradycje łowieckie na Ziemi Szczecińskiej

 Józef Serdyński, Ryszard Czeraszkiewicz

Już gębę trąbą zwać u chartów musi
Kto myśliwskiej polewki zakusi

                                 Sebastian Klonowic

Zwyczaje łowieckie [Do góry]

 Myślistwo uprawiane przez wieki wytworzyło własne zwyczaje, wierzenia i przesądy, a nawet odrębne słownictwo – „język łowiecki”. Tylko „wtajemniczeni” mogą zrozumieć specjalistycznych wyrażeń odnoszących się do techniki polowania i do zwierzyny. Starodawny obyczaj nakazuje unikać na łowach słów potocznych – należy posługiwać się gwarą łowiecką, która obejmuje ponad 5000 haseł. Jak piękny i tajemniczy jest język polskich myśliwych, niech będzie tego przykładem następujący opis: „w pobliżu ambony, łowny czternastak ciągnął przesmykiem do kąpidła za chmarą łań, jego uperlony, rozłożysty wieniec, lśnił jasnymi grotami, w pewnym momencie byk podniósł gębę, zaczął wietrzyć chrapami i strzyc łyżkami, nerwowo drżał na całej sukni, a mokrymi świecami wpatrywał się w każdy ruch prowadzącej licówki”. Młodego „fryca”, który nie przestrzega słownictwa i zwyczajów należy upominać i karać. Dawniej kazano wdrapywać się na drzewo, a następnie ścinano je z owym nieszczęśnikiem. Obecnie wielu myśliwych pielęgnuje język, posługując się nim nie tylko na polowaniach, są to najczęściej seniorzy, ludzie dla których łowiectwo jest stylem życia. Pocieszającym jest także fakt, że młodzi adepci łowiectwa zaczynają z upodobaniem stosować zwroty godne rycerzy Św. Huberta, od ich zachowania zależy przetrwanie tradycji. W większości kół następuje renesans starych zwyczajów, sprzyja temu zachowany model łowiectwa w naszym kraju. Odradza się ceremoniał wzbogacający dorobek całej łowieckiej wspólnoty.

          Pierwszy dzik to już zdobycie
        ostróg rycerskich...
                        Julian Ejsmond

Do najstarszych należy „chrzest myśliwski”. Tej ceremonii poddawany jest myśliwy, który po raz pierwszy ubił Ślubowanie młodych myśliwych (KŁ Zubr Szczecin ) grubego zwierza. Klęcząc przy zwierzynie, składa ślubowanie prawego myśliwego przed najstarszym uczestnikiem polowania. Senior zanurza kordelas w ranie zwierzęcia, a następnie kreśli znak krzyża na czole adepta, malując je farbą (krwią), której nie wolno ścierać do końca polowania. Odtąd dotychczasowy „fryc” trafia do grona „ćwików” czyli wytrawnych myśliwych. Młody myśliwy pierwszy swój ceremoniał przeżywa podczas „ślubowania”. Odbywa się ono w obecności większości członków koła, najczęściej przed rozpoczęciem polowania podczas hubertowin (polowanie tzw. „hubertowskie”). Klęka na lewym kolanie przed doświadczonym nemrodem, powtarza tekst ślubowania i przyjmuje życzenia: „na chwałę polskiego łowiectwa bądź prawym myśliwym, niech Ci bór darzy !”, reszta kolegów chóralnie powtarza „darz bór !”.

          Największy honor i uznanie,
        Złomek choiny – order kniei
                    Stanisław Zarzycki

Podobny charakter ma tradycja „złomu”, którym czcimy każdą ubitą sztukę zwierzyny grubej. Złom myśliwski to gałązka np. świerka, sosny, dębu, zerwana (nie odcięta) w ostępie gdzie przebywał zwierz. Myśliwy, któremu „zdarzył bór” staje po stronie grzbietowej ubitej sztuki, jego towarzysz odłamuje złom – część wkłada do pyska zwierzęcia jako „ostatni kęs”, resztę składa na ranie postrzałowej (przed wypatroszeniem). Po tym odrywa fragment gałązki namoczony w farbie i na kordelasie lub kapeluszu przekazuje strzelcowi, gratuluje ze słowami „Darz Bór !”. Złom wetknięty we wstążkę kapelusza noszony jest do końca dnia. 

 Tradycyjny "pokot" (KŁ ŻUBR Szczecin 21.10.2001 r.) Tradycyjnie polowanie powinno kończyć się „pokotem”. Zwierzynę układa się na prawym boku, według hierarchii: jelenie, dziki, sarny, lisy i inne drapieżniki, zające, a na końcu „pióro” czyli ptactwo. Na narożnikach powinny płonąć cztery ogniska, prowadzący ogłasza rozkład łowów. Tradycją jest wybór „króla polowania”. Nie chodzi jednak o najlepszego strzelca, lecz o myśliwego, któremu bór darzył najgrubszą i najgodniejszą zwierzyną. Król polowania dekorowany jest i nagradzany np. okolicznościowym dyplomem lub medalem. Zabawnym zwyczajem jest wybór  „króla pudlarzy”, strzelca oddającego najwięcej strzałów niecelnych... Na zakończenie myśliwi stają u czoła pokotu, prowadzący dziękuje strzelcom, podkładaczom z psami i nagance, a następnie trębacze „odtrąbiają rozkład”, grając sygnały odrębne dla każdego gatunku. Myśliwi słuchają prowadzącego i trębaczy z odkrytymi głowami, ceremoniał kończy najważniejsza fanfara „Darz Bór”. Największym świętem są „hubertowiny”, obchodzone z okazji Św. Huberta – patrona myśliwych. Obchodzone są 3 listopada na pamiątkę otwarcia grobu patrona (w 744 r.). W Polsce kult Św. Huberta rozwinął się w XVIII w. W tym dniu polowanie rozpoczynało się mszą w kaplicy leśnej, po czym odbywały się łowy z naganką na grubą lub drobną zwierzynę, każdy myśliwy uważał za swój obowiązek uczestniczyć w tym święcie. Wieczorem urządzano biesiadę i zabawę. Takie uroczyste polowania podtrzymują koła łowieckie Szczecińskiego Okręgu Łowieckiego. Coraz częściej polowania połączone są z mszami, zapraszani są także księża do „hubertówek” i kapliczek, dla odprawienia mszy polowych. Łowy mają charakter spotkania myśliwskiej braci, powinien być czas na gawędy i żarty.  Hubertowiny inaugurują zimowy sezon myśliwski, jak staropolskie przysłowie mówi: „...św. Hubert z lasu cały obiad daje”. Na zakończenie dnia układany jest pokot, przy ognisku myśliwi realizują tzw. „ostatni miot” – biesiadują, gawędzą i bawią się w towarzystwie rodzin.

(...) W najkrótszy dzień Bożego roku
              Gdy błękitnieje śnieg o zmroku...
                                       Leopold Staff

Wiele kół organizuje „polowania wigilijne”. Według ich wyników można stawiać horoskopy na rok następny, czy będzie on obfitował w sukcesy czy też niepowodzenia. Są to bardzo krótkie polowania, właściwie spotkania w gronie towarzyszy łowów. Po kilku miotach, wczesnym popołudniem, myśliwi dzielą się opłatkiem, składają życzenia, a następnie rozjeżdżają do domów zanim zabłyśnie pierwsza gwiazda. Czasem „polowania wigilijne” organizowane są w sobotę poprzedzającą tydzień świąteczny.

Msze hubertowskie [Do góry]

Takim mianem określa się wyjątkowe wydarzenia w okresie „hubertowin”. Obecność myśliwych na uroczystościach kościelnych, jest najlepszym sposobem prezentacji walorów kultury łowieckiej. Po wielu latach, na Pomorzu Zachodnim pojawił się ten ceremoniał, uświetniając wejście naszego łowiectwa w nowe tysiąclecie. Pierwsza msza o znaczeniu okręgowym odbyła się 3.11.1999 r. w Chlebowie, w kościele pod wezwaniem patrona myśliwych. Mszę celebrował ks. Bp Zygmunt Kamiński, udział wzięli przedstawiciele ZO PZŁ w Szczecinie i przedstawiciele kół: „Dublet”, „Bażant”, „Orzeł”, Żubr”, „Żuraw” i „Łoś”. Kolejna msza odbyła się o 7.oo w dn. 6.11.1999 r. w Chociwlu, w okazałym kościele Mariackim. Udekorowany ołtarz i muzyczna oprawa Zespołu „Gryf” sprawiły, że serca myśliwych zabiły radośnie. W kościele obok przedstawicieli ZO PZŁ, wzięło udział kilka kół, które po mszy udały się na polowania ( „Knieja” Szczecin, „Ryś” Stargard, „Trop” Szczecin, „Jeleń” Maszewo). Razem z myśliwymi  z „Kniei”, w łowach, jako obserwator, wziął udział ks. St. Ormanty. Po tych pierwszych, pionierskich ceremoniach, zaczęto organizować kolejne msze hubertowskie – już jako stały element kultury myśliwych szczecińskich. W  kalendarzu odnotowano dotychczas kilka „dużych” mszy, organizowanych przez kilka kół łowieckich:  w październiku 2000 r. w Kamieniu Pomorskim (duża aktywność kół „Jeleń” i „Żubr” z Kamienia), 3.11.00 r. w Chlebowie, 4.11.00 r. w Chociwlu, 28.10.01r. w Kościele Mariackim w Stargardzie Szczecińskim., w październiku kolejna msza w Kamieniu Pomorskim, 4.11.01 r. o 13.oo uroczysty odpust w Chlebowie. Wszystkie uroczystości uświetniał graniem na rogach Zespół „Gryf”. Najważniejszą i dotychczas najbardziej okazałą, była msza w dn. 3.11.01 r. w Bazylice Archikatedralnej w Szczecinie. Dzięki aktywności członków Komisji Etyki ORŁ w Szczecinie i ks. J. Fabiszaka (duszpasterza myśliwych) udało się zorganizować mszę wypełnioną myśliwskim ceremoniałem. Bogata dekoracja ołtarza, pięć pocztów sztandarowych, dźwięki rogów „Gryfa”, wreszcie kosz z darami pól i lasów (dzikie kaczki, bażanty) przekazany proboszczowi Katedry. Z pewnością ta msza przejdzie do historii jako wielkie i dobrze zorganizowane wydarzenie kulturalne, spotkało się ono z bardzo przychylnymi ocenami społeczeństwa. Wartym podkreślenia jest to, że wiele kół organizuje lokalne msze na „własne” potrzeby, odradzający się kult patrona myśliwych przybiera coraz powszechniejszy wymiar.

Kultura łowiecka i jej promocja na Ziemi Szczecińskiej [Do góry]

W roku 1960 w dn. 27 marca odbył się VII Zjazd Delegatów, wówczas wdrażano nową ustawę i statut łowiecki. Zmiany prowadzono w kierunku decentralizacji, ponownie powołano powiatowe rady łowieckie. W województwie zarejestrowano 61 kół, a liczba myśliwych wzrosła do 1370. Ówczesny skład rady: prezes kol. M. Jasiński, z-ca kol. J. Jackowski, sekretarz kol. W. Kalkstein-Stoliński. Członkiem NRŁ został kol. J. Gąsowski, z-cą kol. K. Waygart. Terminy kolejnych zjazdów delegatów: VIII - 9.05.1963, IX - 24.04.1965 r.  W dniu 4.05.1966 r. WRŁ powołała Zarząd Wojewódzki PZŁ w Szczecinie w składzie: przewodniczący  kol. Józef Gąsowski, z-ca kol. Jan Kruszona, z-ca kol. K. Waygart, sekr. kol. K. Grzelak, skarbnik  kol. Tadeusz Adamczewski. Powołano też komisje fachowe: propagandy (kol. Józef Serdyński), szkoleniową i egzaminacyjną (kol. J. Gąsowski), strzelectwa (kol. T Wójcik), hodowlana (kol. J. Furdyna), upowszechniania psa myśliwskiego (kol. E. Klucznik). W 1967 roku na początku września, ZW PZŁ w Szczecinie byt organizatorem Mistrzostw Polski w Strzelaniu Myśliwskim. W latach 1968/69 biuro ZW PZŁ kierowane przez kol. K. Grzelaka zatrudniało 8 osób. W tym okresie stan kół wynosił 2145 myśliwych, od 7 kół przyjęto zgłoszenia polowań dewizowych. Po X Zjeździe Delegatów (8.06.1969 r.), prezesem został kol. M. Jasiński, z-cą kol. H. Klimek, sekretarzem kol. J. Gąsowski, szefem ZW PZŁ został kol. Jan Kruszona, z-cy: kol. Józef Furdyna, kol. Józef Gaj. Na koniec roku gospodarczego 1971-1972 w 78 kołach łowieckich zrzeszonych było 2220 myśliwych, w tym 13 kobiet.

Znacznych zmian w składzie WRŁ dokonano na XI Zjeździe Delegatów 11.06.1972 r. Prezesem został kol. J. Gąsowski, z-cą H. Klimek, sekretarzem kol. Józef Łochowicz. Na pierwszym posiedzeniu rady powołano ZW PZŁ: przew. kol. J. Kruszona, z-cy: kol. Józef Furdyna, kol. Roman Peciak, sekr. kol. K. Grzelak, skarbnik. kol. Tadeusz Adamczewski. Zmiany w komisjach problemowych: szkoleniowo­egzaminacyjna (kol. K. Grzelak), strzelecka (kol. J. Gąsowski), upowszechniania psa myśliwskiego (kol. Bronisław Putkowski), wyceny trofeów (kol. M. Jasiński). Po reorganizacji administracji państwowej, od 10.07.1975 r zakończyło działalność 12 Powiatowych Rad Łowieckich. Po XII Zjeździe Delegatów w dn. 25.04.1976 r., składv osobowe WRŁ i ZW PZŁ pozostały bez zmian, dopiero w 1978 r. kol. R. Peciaka zastąpił kol. Marian Wieczerzak. Podczas zjazdu uczczono minutą ciszy śmierć kolegów: K. Waygarta, E. Dzikowskiego i L. Konkolewskiego. Wręczony został sztandar szczecińskiej organizacji PZŁ ufundowany przez koła łowieckie. PZŁ w Szczecinie odznaczony został „Gryfem Pomorskim". Zgodnie z uchwalą XII Zjazdu, nabyto aktem notarialnym działkę wraz z willą przy ul. Waryńskiego 43, która stała się nową siedzibą ZW PZŁ (od 17.09.1979 r.). W okresie tym w 66 kotach łowieckich polowało 2366 myśliwych (1981 r.).

 

Wystawy przyrodniczo - łowieckie [Do góry]

 Pierwsze wystawy łowieckie prezentowane były w pawilonach przy ul. Wojska Polskiego. Miały one charakter szkoleniowy. W lecie 1970 r. w Kamieniu Pomorskim, zorganizowano wystawę łowiecką „w 25 rocznicę powrotu Ziem Zachodnich i Północnych”. Eksponowano najlepsze trofea, a nawet żywe okazy saren i dzików. Wystawę odwiedziło bardzo dużo turystów, cieszyła się zainteresowaniem mediów, jej organizatorem był Łowczy Powiatowy kol. M. Pańczak. Kolejna wystawa czynna była w XI i XII 1971 r., w salach Muzeum Regionalnego w Stargardzie Szczecińskim. Prezentowała dorobek myśliwych PowiatuOStargardzkiego. Obok trofeów pokazano filatelistykę, wydawnictwa, malarstwo, dawną broń i róg tura znaleziony przy melioracji rzeki Iny (wystawę zwiedziło ponad 5000 osób). W roku 1972 w Goleniowie, w zabytkowym młynie, pokazano wystawę poświęconą szczecińskim myśliwym. Z okazji 30-lecia powrotu Pomorza Zachodniego do Polski, pokazano dużą wystawę na Zamku Książąt Pomorskich. Wystawiono ją w dn. 27-28.09.1986 r., prezentując wiele trofeów, spreparowane zwierzęta, elementy kultury łowieckiej. Przez szereg lat (na początku lat 80-tych), organizowano coroczne wystawy łowieckie w salach Klubu Garnizonowego przy ul. Wawrzyniaka w Szczecinie. Były to przeglądy trofeów kolejnych sezonów łowieckich, obok których oglądać można było fotografię przyrodniczą i grafikę (duży udział w organizowaniu miał kol. R. Pietrusiński). W dniach 23-30.03.1986 r. w Zamku Książąt Pomorskich pokazana została wystawa malarstwa (sceny myśliwskie, krajobraz) E. Kułaka i fotografii przyrodniczej (Z. i R. Czeraszkiewiczów i M. Tracza). Organizatorami byli: Urząd Wojwódzki w Szczecinie i ZW PZŁ w Szczecinie, inicjatorem wystawy był kol. J. Kokociński. W 1992 roku PZŁ obchodził swój wielki jubileusz 70-lecia. Już w kwietniu rozpoczęto gromadzenie eksponatów na wystawę łowiecką, która była dotychczas największym przedsięwzięciem kulturalnym w historii Okręgu (dzięki osobistemu zaangażowaniu kolegów: W. Dobrzenieckiego, E. Klucznika, I. Kiryka i koleżanki E. Grzelak). Wspaniała dekoracja (elementy drewniane, żywe drzewka iglaste itp.), była zasługą jednego z organizatorów - RDLP w Szczecinie. Wystawę pokazano w dn. 4.09-15.11.92 r. w salach Muzeum Narodowego w Szczecinie. Uroczystego otwarcia dokonał Wojewoda Szczeciński w obecności Prezesa WRŁ kol. Z. Ossowskiego, oraz  licznie zgromadzonych gości. Kolekcja trofeów liczyła 70 medalowych wieńców jeleni, 5 łopat danieli, 300 parostków rogaczy, 15 skór, 30 oręży dziczych i 50 spreparowanych zwierząt. Ponad to, oglądać można było wystawę 250 zdjęć przyrodniczych (aut. Z. i R. Czeraszkiewiczów), galerię obrazów olejnych, wydawnictwa łowieckie, modele urządzeń i plansze ilustrujące gospodarkę łowiecką Ziemi Szczecińskiej. Wydany został okolicznościowy folder (3 tys. szt.) i plakat (500 szt.), medale i odznaczenia pamiątkowe dla myśliwych i sympatyków łowiectwa (wszystkie prace plastyczne były autorstwa kol. Stanisława Więcka). W dniach 9-11.09.1994 r., w ramach Targów Rolnych „Agropomerania” w Barzkowicach pokazano okazałą wystawę (trofea, eksponaty zwierząt, fotografię), cieszącą się dużym powodzeniem (organizowana przez ZO PZŁ i koła: „Eskulap”, „Ryś” i „Rogacz” ze Stargardu i N-ctwo Dobrzany). Na Zamku Książąt Pomorskich, w Galerii Gotyckiej, miała miejsce wystawa pt. „W pogoni za zwierzyną” (organizatorem był K. Szulc z ZKP). Otwarto ją 19.07.00 r. przy dźwiękach sygnałówki, w obecności władz wojewódzkich: państwowych i łowieckich. Pokazano wspaniałe eksponaty, pochodzące z 30 polskich muzeów, a w tym: obrazy, broń, ozdoby, meble, oraz trofea wypożyczone m.in. przez szczecińskich myśliwych. Wystawa trwała do 30 października, wydany został katalog. W wystawiennictwie łowieckim, dużą aktywność w ostatnich latach, przejawiają koła mające siedziby w powiatach. Kultywują z dużym powodzeniem tradycje na wysokim poziomie. Przy okazji różnych uroczystości, pokazują swój dorobek: trofea, kulturę i gospodarkę. Uznane wystawy łowieckie (o zasięgu lokalnym) zorganizowane zostały m.in. przez: SKŁ „Bór” (Klub Garnizonowy w Szczecinie), KŁ „Orlik” Sz-n (Przybiernów), KŁ „Ryś” Stargard (Lublinowo, Chociwel), koła gm. Trzebiatów: „Bażant”, „Łoś”, „Łabędź” „Knieja”, „Dąb”, „Rega” (w Trzeb. Ośr. Kult.), KŁ „Hubertus” (Mieszkowice), KŁ „Żuraw” Sz-n (Widuchowa), KŁ „Jeleń” Maszewo i KŁ „Knieja” Sz-n (Dobrzany), KŁ „Bielik” Sz-n (Chojna), KŁ „Nemrod” (Lipiany, w III-IV.2002 r.).

Konkursy przyrodnicze [Do góry]

Konkursy wiedzy przyrodniczej oraz plastyczne, organizowane przez Komisję Etyki przy ORŁ w Szczecinie i poszczególne koła, znacznie przyczyniają się w podnoszenie świadomości ekologicznej młodzieży. Do roku 1967 konkurs pt. „Każde dziecko przyjacielem zwierząt” organizował Zarząd Główny PZŁ (z naszego regionu, w latach 66/67, konkurs ukończyło 5796 dzieci z 91 szkół). Potem wybierano „Najlepiej pracujące szkolne koło LOP” (początkowo 50, potem 20 szkół). Współpraca niestety stopniowo wygasała. Następny duży konkurs plastyczny pt. „Jak pomagać zwierzętom w Ścieżka edukacyjna (KŁ Szarak Szczecin - Stepnica 17.06.2002 r. ) Fot. D.R. Janowski lasach i na polach” ogłoszono we wrześniu 1992, a trwał do maja 1993 r. Był to konkurs dwuetapowy (lokalny i wojewódzki), dla dzieci szkół podstawowych (finał w SP nr 51 w Szczecinie, tam także była wystawa). Od 1.09.96 r. do czerwca 1997 r. odbył się kolejny, dwuetapowy konkurs plastyczny pt. „Pomagamy mieszkańcom pól i lasów”. Wystawa pokonkursowa wisiała dwa tygodnie w gmachu Urzędu Wojewódzkiego w Szczecinie. Jesienią 1997 ogłoszono konkurs plastyczny pt. „Cztery pory roku – pejzaże”. Jego finał nastąpił 19.06.1998 r. w Marianowie – tam odbyła się wystawa nagrodzonych prac. W lutym 2000 r. za pośrednictwem PR Szczecin, odbył się konkurs plastyczny pt. „Czym żyje las”. Poza tymi regionalnymi akcjami, bardzo dużo kół organizuje konkursy na poziomie szkolnym. Są to cenne inicjatywy, których znaczenie jest ogromne, gdyż to właśnie koła łowieckie obok nadleśnictw, są często jedynymi organizacjami w terenie, dysponującymi funduszami na nagrody, oraz ludźmi przygotowanymi do prowadzenia praktycznych zajęć z zakresu ochrony środowiska. W ostatnich latach, konkursy o lokalnym - powiatowym - zasięgu, corocznie odbywają się: w Trzebiatowie (koła z terenu gminy, pt. „Las i jego mieszkańcy 2000 r., „Zwierzęta pól i lasów” 2001 r.), oraz w Stargardzie (KŁ „Eskulap”, organizatorem jest kol. Cz. Kwiatkowski).

Kultura łowiecka w mediach [Do góry]

W studio TVP Szczecin, od lewej: J. Serdyński, Z. Ossowski i E. Grzelak (18.02.1996 r.) W szczecińskiej prasie, radiu i telewizji ukazują się materiały dotyczące łowiectwa. Ważną rolę w ich inspirowaniu ma rzecznik prasowy, którego funkcję przez szereg lat pełniła E. Grzelak. W zbiorach Komisji Etyki znajdują się dziesiątki wycinków z gazet, najczęściej dotyczące działalności myśliwych w łowiskach oraz wydarzeń kulturalnych. W telewizji, na programie regionalnym pokazywane są reportaże z dokarmiania i konkursów strzeleckich. Najważniejszym wydarzeniem był całodzienny blok programowy poświęcony łowiectwu, emitowany w dn. 18.02.1996 r. W kilku odcinkach, na żywo, pojawiały się tematy, których animatorami byli: koleżanka E. Grzelak, kol. J. Serdyński i kol. Z. Ossowski.

 

  Twórczość łowiecka [Do góry]

Łowiectwo i przyroda stanowią źródło inspiracji dla ludzi piszących, malujących czy fotografujących. Od tysiącleci, polowanie, czyli obcowanie z przyrodą, obserwacja harmonii i praw, zmienność sytuacji i częsty dramatyzm akcji, znajdują odbicie w pracach artystycznych. Dzisiaj niejeden myśliwy, rejestruje swoje przeżycia podczas łowieckich wypraw - najczęściej w dzienniczku zapisuje sukcesy, bardziej uzdolnieni prowadzą obszerne pamiętniki, zamieszczając własne szkice, rysunki i zdjęcia. W kołach prowadzone są kroniki, często wielotomowe i bogato zdobione. Są wreszcie wśród myśliwych szczecińskich koledzy, wyróżniający się twórczością, docenianą na ogólnopolskich konkursach, prace ich często zdobią książki, czasopisma i wystawy regionalne, krajowe i międzynarodowe.

 

  Twórczość literacka [Do góry]

 Najbardziej znanym pisarzem jest, nieżyjący już kol. Przemysław Nowakowski (z KŁ „Trop” Sz-n), autor trzech książek (zbiorów opowiadań) o tematyce łowieckiej, są to: „Z Tropu w Trop”, „Strzały z przyrzutu”, „Opowieści z kniei”. W latach 80-tych, P. Nowakowski był także korespondentem „Głosu Szczecińskiego”, w którym publikował  „Zwierzenia myśliwego”, eksponując w nich tradycje i język łowiecki. Pisywał  do „Wiadomości Zachodnich”, był redaktorem kwartalnika „Darz Bór”, wydawanego przy ZW PZŁ w Szczecinie. Pisał też drobne utwory literackie – wiersze i fraszki.

Przyjaciele”
Knieja przyjaciółką moją,
A pies przyjacielem !
Inni o kochankach roją,
Knieja przyjaciółką moją.
To w mym życiu jest ostoją,
Wytyczonym celem,
Knieja przyjaciółką moją,
A pies przyjacielem.

                                      (P. Nowakowski)

      Wcześniej, cotygodniową rubrykę „Zwierzenia myśliwego”, przez 10 lat prowadził jej twórca - kol. Czesław Dowgiałło (już nieżyjący). Artykuły w formie gawęd, opisujące pełne humoru przygody, cieszyły się dużą poczytnością (opowiadania jako stała rubryka „Głosu”, zajęła w jednym z plebiscytów pierwsze miejsce). 
            Myśliwskie opowiadania pisze kol. Jerzy Turzański ze SKŁ „Bór”. Był laureatem konkursów „Łowca Polskiego” (m.in. II nagroda w konkursie literackim). Jego 9 opowiadań zamieszczono w monografii na 50-lecie Koła „Bór”. 

(...) „Trzciny kłaniają się poruszane wieczorną bryzą. Jesienne słońce zanurza się prawie w spokojnej tafli jeziora. Już pierwsze klucze ciągną wysoko na wieczorny wypoczynek. Wszystko przemija, ale gęsi ciągną, a słońce jak zawsze zanurza się w jeziorze i nie ma już tamtych dni.” (...)

                                                                                      (J. Turzański, fragment opowiadania ”Dzikie gęsi”)

Dużo wierszy i fraszek napisał kol. Andrzej Pyrczek ze SKŁ „Bór”. Są to prace często żartobliwe, odnoszące się do dzisiejszej wrażliwości myśliwego. Utwory powstają w lesie na zasiadkach, w cieple prywatnego gabinetu, a nawet podczas spotkań myśliwskiej braci.                                                

          

 „Polowanie”  
Siedzi w człowieku głęboko  
Od wieków zakodowana  
Schowana w nim bardzo głęboko  
Ochota do Polowania.  
Za serce chwyta psów granie,  
Aż w gardle zatyka nam dech,
Gdy trąbki usłyszysz granie  
Płuca pracują jak miech.  
Dzwonią psie głosy po lesie,
Grają melodię łowiecką,  
Echo się niesie po lesie,  
Myśliwy się cieszy jak dziecko.  
Nieważna ucieczka zwierza,  
Nieważny jest łowów wynik,  
Cudnie się serce nam zwierza,  
Nie każdy myśliwy to cynik.  

 (A. Pyrczek, 2000),  

                                                                                                                                   

  Kult Świętego Huberta [Do góry]

    
„Pochodził z królewskiego rodu Merowingów. Urodzony ok. 655 r., wzrastał w cnotach do 18 roku życia. Na dworze króla Frankonii poślubił córkę Pepina z Heristal. Owocem związku był syn Floiribet (póżniejszy biskup, męczennik z Liege). W pewnym okresie życia, Hubert pozostał sam i uległ towarzystwu rycerzy z Austrazji. Prowadził hulaszcze życie, a nade wszystko uprawiał bez umiaru polowania. Aż do dnia Bożego Narodzenia (lub w Wielki Piątek) 695 r., Hubert niepomny święta, uganiał się od świtu z psiarnią w górach Ardeńskich, czyniąc rzeź wśród zwierzyny. Wówczas w mrocznej kniei ukazał się mu wspaniały jeleń, z jaśniejącym krzyżem między rozłożystymi rogami. Usłyszał zaziemski głos: „Hubercie! Dlaczego niepokoisz biedne zwierzęta i zapominasz o zbawieniu duszy?”. Ukląkł łowca na leśnej polanie i zobaczył znak z nieba. Udał się do Rzymu, gdzie Papież nadał mu godność biskupa z Liege. Po śmierci był kanonizowany i ogłoszony patronem myśliwych” (wg. J. W. Kobylańskiego).

Święty Hubercie
Uwolnij nas od naszych namiętności,
Naucz nas dobrze żyć,
Ukaż nam Jezusa Zbawiciela
I prowadź nas ku Niemu

 

  Kościoły p.w. Świętego Huberta [Do góry]

  
      Na terenie Okręgu Szczecińskiego po roku 1990, kilku kościołom patronuje św. Hubert. Stało się tak za sprawą odradzającego się kultu św. Huberta na Ziemiach Zachodnich. Duża aktywność kół łowieckich przejawiała się w pomocy finansowej i społecznej na rzecz trzech obiektów. Niebagatelne znaczenie miało też powołanie stanowiska duszpasterza, opiekującego się środowiskiem myśliwych w Szczecińskim  Okręgu. Funkcję tę pełni od 1999 r. ks. Jacek Fabiszak z parafii w Radziszewie. 
        Jako pierwszy, miano św. Huberta otrzymał kościół w Nowym Warpnie. Stojący przez wiele lat, jako zniszczony i walący się obiekt (XVII-XVIII w.), w połowie lat 90-tych został gruntownie odremontowany. Pomagało przy tym Szczecińskie Koło Łowieckie „Bór”. Poświęcenie miało miejsce 25.07.1998 r., którego dokonał ks. bp Jan Gałecki. 
        Kolejnym obiektem jest kościół w Chlebowie, budowla z przełomu XII-XIV w. Do roku 1997 stały tylko kamienne mury. Dzięki aktywności ks. Fabiszaka oraz pomocy Nadleśnictwa Gryfino ruiny zadaszono. Potem wyremontowano wnętrze, surowe i kamienne ściany odpowiadają myśliwskiej tradycji. Umieszczono elementy związane z kultem patrona myśliwych: wieniec jelenia, obraz ze sceną objawienia jelenia z krzyżem. Poświęcenia w dn. 2.05.1999 r. dokonał ks. Bp Marian Kruszyłowicz. Odtąd kościół w Chlebowie stał się najważniejszym obiektem sakralnym dla myśliwych  Ziemi Szczecińskiej. Obecnie na jednej ze ścian umieszczono drewniany medalion jelenia byka – epitafium dla Św. Huberta, pod nim zawieszane są tabliczki z nazwiskami myśliwych, którzy odeszli do Krainy Wiecznych Łowów. 
       Trzecim jak dotychczas kościołem, któremu patronuje Św. Hubert, jest kościół w Ciemniku (pw. Św. Wojciecha BM, XVII w.). Tradycje związane z łowiectwem, od niedawna kultywuje w tym miejscu KŁ „Knieja” ze Szczecina – odbywają się msze hubertowskie z udziałem myśliwych i ich rodzin. Przy ołtarzu umieszczono obraz z wizerunkiem Św. Huberta, jest też tablica upamiętniająca nadanie imienia patrona, oraz epitafium z nazwiskami zmarłych myśliwych.  

Kościół w Chlebowie

Epitafium dla św. Huberta w kościele w Chlebowie Ks. Jacek Fabiszak przy kościele p.w. św. Huberta w Chlebowie

 

  Fotografia przyrodniczo - łowiecka [Do góry]

Coraz więcej myśliwych sięga po sprzęt fotograficzny, by oddać się „bezkrwawym łowom”. W tej dziedzinie, najlepszy przykład dał nieodżałowany Włodzimierz Puchalski, który za pośrednictwem swoich albumów „wychował” kilka pokoleń fotografujących Polaków.

Jednym z pierwszych fotografujących myśliwych w Szczecinie, był Jerzy Kosycarz , działający w latach 60 - 80-tych ( WKŁ „Bażant” Sz-n, członek ZPAF). Jego ulubionym terenem było Międzyodrze i Puszcza Bukowa, gdzie pracował do czasu, zanim zbyt młodo odszedł do Krainy Wiecznych Łowów. Swoje zdjęcia prezentował na wielu wystawach, nagradzany na konkursach. Znanymi tematami były: portrety myśliwych, sceny z polowań, ptaki, krajobrazy. Wielką zasługą „Jurka”, było wychowanie kilku młodych pasjonatów fotografii. Był do dziś niezastąpionym towarzyszem wypraw fotograficznych, organizatorem i nauczycielem sztuki fotografowania.

U boku kol. Kosycarza, szkolili się Zenon i Ryszard Czeraszkiewiczowie. Przez szereg lat prezentowali zdjęcia w duecie (wystawy, publikacje). Niektóre ich sukcesy to:  konkurs „Łowca Polskiego” – wyróżnienia (1978 i 1979), nagrody (I w 1984, III w 1986, 2 x III w 1987). Od 1990 r. fotografią przyrodniczą aktywniej zajmuje się kol. R. Czeraszkiewicz (KŁ „Knieja Sz-n). Jego zdjęcia pojawiają się w dziesiątkach publikacji, oraz na konkursach, m.in.: w „Łowcu Polskim” – wyróżnienia w 1998 i 2001), nagrody - II i III w 2001, w „Braci Łowieckiej” I nagroda w 1998, i wreszcie na międzynarodowym konkursie CIC w Paryżu w 1999 r. I nagroda w kategorii „rzadkość”.

Duże osiągnięcia odnoszą myśliwi - fotograficy ze Świnoujścia. Kol. Andrzej Andrzejczak (KŁ „Dzik”) kilkakrotnie był laureatem konkursów w „Łowcu Polskim”, m.in. zdobył Grand Prix w edycji 2001 i nagrodę w kategorii „rzadkość” za zdjęcia dzików. W kole „Orzeł” działają bracia Maksym i Dawid Nowaczykowie. Ich zdjęcia wysoko oceniono w „Łowcu Polskim” (M. Nowaczyk – II nagroda w 1999, wyróżnienia w 1996, 1997, 1998 i 1999; D. Nowaczyk – III nagroda w 1996), oraz  w „Braci Łowieckiej” (M. Nowaczyk – zdjęcie kwietnia w 2000 r.).

 

   [Do góry]