VIII i IX Międzynarodowy Konkurs Tropowców Jamników
Grębowo 24-25 lipca 2010

  

            

       VIII i IX Międzynarodowy Konkurs Tropowców Jamników
Grębowo 24-25 lipca 2010


Tradycyjnie od kilku lat w ostatni weekend lipca Komisja Kynologiczna ORŁ Szczecin organizuje dwudniowy konkurs pracy psów tropowców dla jamników. Zastąpił on zlikwidowany po atakach pseudoekologów międzynarodowy konkurs norowania jamników, a wcześniej również terierów. Jednak pomimo zmiany charakteru konkursów nadal gromadzą one liczną stawkę uczestników nie tylko z Polski,ale również zagranicznych. Odbywają się na terenach obwodów łowieckich kamieńskich kół Jeleń i Żubr z bardzo wydatną pomocą kolegów myśliwych z tych kół.

Tegoroczny konkurs był  wyjątkowy, bowiem 80% psów przyjechało z Czech i Szwecji a pozostałe 20% stanowiły psy z Polski. Nie stawili się Niemcy, a Norwegię reprezentował tylko obserwator, który jednak podzielił się ciekawymi uwagami na temat roli psa tropowca w tym kraju. Myśliwych polskich reprezentował tylko jeden jamnik drugiego dnia konkursu i to z negatywnym wynikiem.

Jak zawsze konkursy były poprzedzone organizowanym przez Klub Jamnika szczecinskiego oddziału ZKwP Piknikiem Klubu Jamnika. Przy grilu, muzyce i śpiewach ,długie Polaków jamnikarzy rozmowy trwały do bladego świtu. Właśnie ten Piknik powoduje, że na konkursy zjawia się tyle chętnych do sprawdzenia użytkowości swoich psów. Niestety nie ma wśród nich zbyt wielu myśliwych z Polski, którzy często przy ”ostatnim miocie” lubią chwalić się swoimi niezawodnymi psami, a knieje usłane są „spudłowaną” zwierzyną. Jest to temat na długie i chyba niekończące się dyskusje poza dzisiejszym sprawozdaniem z konkursów, które udowodniły że jamniki niezależnie od jakości włosa i wielkości są świetnymi tropowcami nawet w takich warunkach jakie panowały w sobotę.

Otwarcia konkursów dokonał przewodniczący Komisji Kynologicznej ORŁ w Szczecinie, witając przybyłych w strugach deszczu gości z Czech(od Pragi do Szczecina towarzyszyła im ulewa), Norwegii, Szwecji i Polski oraz komisję sędziowską pod przewodnictwem sędziny międzynarodowej pani Jolanty Brabletz z Poznania.

Na zgłoszonych 27 psów z których większość stanowiły suki, do losowania stawiło się w sobotę 21.Pierwszą konkurencję-odłożenie zaliczyły z różnymi wynikami wszystkie psy, a deszcz wcale nie odpuszczał.

Założone w piątek wieczorem przez kolegów myśliwych z kamieńskich kół Jeleń i Żubr ścieżki tropowe nasiąkały wodą, ale farba sztucznego tropu pozostawała w podłożu. a więc nie wysychała jak mogło by być w upały, które poprzedzały konkurs.

Dla tych dzielnych „maluchów” warunki ekstremalne, nie mówiąc już o przewodnikach, którzy w drodze do Grębowa zaopatrywali się w kalosze i peleryny. Okazało się jednak, że taka pogoda nazywana przez myśliwych „dobrą” jest również dobra dla członków ZKwP i Czeskiego Klubu Chovatelu Jezevciku. W tych trudnych warunkach psy zdobyły 10 dyplomów – 4 dyplomy I stopnia,1 dyplom II stopnia i 5 dyplomów III stopnia. Poniżej „klasyfikacja olimpijska” czyli pierwszych 6 psów.



1.Revestreken’s KOLJA-jamnik szorstkowłosy std-pies- Lenki Fairaislovej z Czech

2.DUALIS MARKO POLO-jamnik krótkowłosy std-pies – Beaty Horosiewicz ze Szwecji

3.ANELLY z Poschingeru-jamnik krótkowłosy std-suka – Marii Filipkovej z Czech 

4.ANY Mirojan Bohemia-jamnik długowłosy std – suka – Jaroslava Sveca z Czech

5.GRAPY z Manetinske ulice- jamnik szorstkowł. króliczy-suka –Jaroslava Vodaka z Czech

6.HYPERION HIPPO Anamsunamon-jamnik długowł.miniat-pies-Jany Irinkovovej z Czech.



Około godziny 16-ej Komisja sędziowska zakończyła pracę i przystąpiono w siąpiącym deszczu do wręczania dyplomów, pucharów i nagród. Pogoda to jednak słaby przeciwnik dla „psiarzy”,bo humory cały czas dopisywały. Może to zasługa kuchni prowadzonej od lat przez panią Beatę, a może muzyki serwowanej "non stop" przez kolegę Kazia Mundziakiewicza ? Nikt nie opuszczał Grębowa do wieczora z wyjątkiem kolegów,którzy musieli jechać zakładać ścieżki tropowe na niedzielny konkurs.

W niedzielę do stolika z numerami startowymi podeszli menerzy 16 psów, a pogoda wynagrodziła im cierpliwość. Odłożenie przebiegło bez większych problemów i można było ruszyć na tym razem suchsze ścieżki tropowe,które zaliczyło 11 psów. Zdobyły one 6 dyplomów I stopnia,1 dyplom II stopnia i 4 dyplomy III stopnia.Komisja sędziowska 
bardzo szybko zakończyła swoją pracę i można było przystąpić do wręczania dyplomów, pucharów i nagród oraz specjalnych wyróżnień. 

Finał z udziałem nowo wybranego „starego” Prezesa ORŁ w Szczecinie Kol.Zygmunta Leszczyńskiego wyglądał następująco:



1.HYPERION HIPPO Anamsunamon - jamnik długowł.miniat.-pies - Jany Irinkovovej Czechy

2.ELVIRA z Vrchanova – jamnik szorstkowłosy std-suka - Miluse Bittnerovej –Czechy

3.MEDAINE MANA WATA - jamnik długowł.króliczy-suka - Jany Irinkovovej- Czechy

4.AIDA z Borovske myslivny - jamnik szorstkowłosy std-suka - Marceli Karvankovej- Czechy

5.ANELLY z Poschingeru - jamnik krótkowłosy std-suka - Marii Filipkovej – Czechy

6.DEJNA od Reky Lomnice – jamnik szorstkowłosy std-suka - Marceli Karvankovej –Czechy.



Oprócz pucharów za trzy pierwsze lokaty, każdego dnia wyróżniono pucharem najlepszego przewodnika, najlepszego psa zagranicznego i polskiego a zwycięzcy każdego konkursu otrzymali puchary ufundowane przez państwa Lewandowskich z Zielonej Góry.Najlepsza suka konkursów otrzymała puchar Hodowli Sfora Zadory,a była to AIDA z Borovske myslivny z Czech.

Pożegnania uczestników dwudniowych zmagań z pogodą i tropami z gospodarzami grębowskiej „Zadorówki” były długie i bardzo serdeczne,a wszyscy wołali „na shledanou” i „do zobaczenia za rok”. Była nawet deklaracja odbycia ślubu w Zadorowie przed konkursami.
Może jednak mimo znikomego udziału polskich myśliwych w konkursach tropowców warto je kontynuować. Nie tylko po to by mogła funkcjonować Komisja Kynologiczna ORŁ i by było na co wydawać przeznaczone w budżecie Rady pieniądze na tą Komisję, ale po to by można było w końcu obudzić w myśliwych refleksję nad znaczeniem psa w gospodarce łowieckiej.

 
 
 
 
 
 

Kilka refleksji pokonkursowych.


W Norwegii myśliwy odbierając licencję oraz odstrzał musi złożyć na piśmie oświadczenie, że w przypadku polowania w ciągu 2 godzin dysponować będzie psem tropowcem do poszukiwania ewentualnego postrzałka. Przy czym nie musi to być jego własny pies, ale sprawdzony użytkowo pies kolegi. Przepis ten jest rygorystycznie przestrzegany, do tego stopnia że posiadający rasowego naturalnie psa, myśliwy na własną rękę organizuje sędziego do oceny walorów użytkowych psa. Jak się to ma do przestrzegania zarządzenia Ministra w sprawie używania psów do polowania na ptactwo lub zwierzynę grubą w Polsce?

Odnoszę wrażenie, że albo nasi myśliwi mają tak wspaniałe psy iż nie muszą ich sprawdzać na konkursach, albo wstydzą się posiadania psa nierodowodowego, który czasem coś znajdzie. Całkowitym nieporozumieniem jest używanie posokowców jako gończych na polowaniach zbiorowych lub żądanie od niego by był również aporterem. Chyba że jest to posokowiec bez papierów, dar od kolegi lub kupiony za „psie pieniądze” to wtedy może on być wszystkim tylko już nie posokowcem.

Należy zdać sobie sprawę iż nie ma psów wszechstronnych, może z wyjątkiem wyżła szorstkowłosego lub fouska, ale też z pewnymi ograniczeniami. Nie po to przez setki lat "wypracowywano" różne rasy psów myśliwskich by dzisiaj uważać, że jeden z wybranych psów spełni każde wyznaczone mu zadanie. W warunkach zachodniopomorskich łowisk bogatych w zwierzynę grubą koniecznością jest posiadanie w każdym kole przynajmniej jednego pewnego, rodowodowego tropowca i jednego posokowca. To byłby idealny model, ale równie dobrym rozwiązaniem byłaby taka para w leśniczówce, gdyby leśniczy był aktywnym myśliwym i mógł służyć pomocą kolegom z kilku kół w sąsiedztwie. Naturalnie w rachubę wchodziłaby pewna rekompensata ze strony kół w postaci opłacania opieki weterynaryjnej, karmy, opłat za udział w koniecznych wystawach i konkursach. Udział kolegów myśliwych ze swoimi rodowodowymi psami w konkursach ma służyć nie tylko uzyskiwaniu odpowiedniej rangi dyplomów, ale również wymianie doświadczeń z innymi kolegami, doświadczonymi sędziami i hodowcami oraz eliminowaniu błędów. Zdaję sobie doskonale sprawę, że nie każdy myśliwy musi mieć psa i nie każdy musi lubić czy nawet kochać te sympatyczne i pożyteczne stworzenia. ale jeżeli już ktoś się zdecyduje na psa to musi to być pies rodowodowy i zarejestrowany w oddziale Związku Kynologicznego. Jeżeli kupimy psa z hodowli, w której rodzice naszego pupila są reklamowani jako psy użytkowe, to nie spodziewajmy się psa „samograja”. On będzie miał cechy użytkowe rodziców, ale my musimy je w nim rozbudzić i ugruntować systematyczną pracą. Im więcej polujemy tym większe mamy szanse na stworzenie doskonałego tropowca czy posokowca. Nawet jeżeli zwierzyna pada nam w ogniu to zawsze jest okazja do zrobienia sztucznego zfarbowanego tropu, który pozwoli utrwalać „wiatr” u naszego psa. A mając dobrego tropowca nie odmawiajmy pomocy potrzebującym kolegom, będzie korzyść dla nas i naszego psa, nie mówiąc już o korzyści dla koła. 



 
                                                   Janusz Walter

        

·         

                        autor: Janusz Walter

[Do góry]